Ludzie, którzy od lat prowadzili zakłady sportowe i nikt nie składał skarg na ich działalność, nagle mieli wielkie problemy z uzyskaniem licencji na prowadzenie zakładów bukmacherskich. Te wszystkie wydarzenia sprawiły, że bukmacherzy stracili cierpliwość i zorganizowali wielkie akcje protestacyjne. Największe firmy zatrudniły sztaby prawników, by osiągnąć cel. Wielka akcja protestacyjna trwała prze kilka miesięcy i była wieczną walką z wiatrakami. Dopiero nasza nieustępliwość i wola walki spowodowała, że po kilku miesiącach protestu i łamania naszych praw rząd postanowił z nami porozmawiać o naszej przyszłości. Na spotkanie z ministrem wydelegowaliśmy 3 najbardziej kompetentne osoby, które posiadały rozległą wiedzę z zakresu prawa i funkcjonowania rynku zakładów bukmacherskich. Dopiero to spotkanie przyniosło pozytywne rezultaty. Rząd wreszcie zauważył problem bukmacherów, a nie tylko koniec własnego nosa.