Dodatkowym bodźcem do uczestniczenia w tych zakładach były rabaty za dużą ilość wykupionych losów. Miało to zachęcać potencjalnych klientów to większych zakupów. Była to czysto psychologiczna zagrywka ze strony bukmacherów. Dzięki wyciąganiu małych sum z portfeli młodych, zależnych finansowo od rodziców klientów, nie odczuwali oni tak bardzo tego braku .A badania rynkowe przeprowadzone po pewnym czasie pokazały, że w rzeczywistości młodsi klienci wydają tyle samo, co starsza bogatsza klientela. Młodzi klienci punktów obsługi zakładów sportowych po prostu wdawali małe sumy, ale częściej, co spowodowało, że w ogólnym rankingu uplasowali się pod względem wielkości zakupów na pozycji zbliżonej do osób, które robiły zakupy rzadziej, ale z grupy wysokiego ryzyka. Bukmacherom ta sytuacja odpowiadała w zupełności.